właśnie przeglądałem poranną prasę i zainteresował mnie jeden artykuł na temat nadmiernego zużywania zasobów…
naukowcy bija na alarm, bo jak tak dalej pójdzie złoża naturalne skończą się, bo zużywamy więcej niż ziemia może wyprodukować .
Ludzie produkują więcej dwutlenku węgla, niż zazwyczaj… Z przeliczeń naukowców wynika że ludzie żyją na kredyt o 20% w tym roku co dała nam ziemia -jak tak dalej pójdzie nie będzie lasów, ryb i staniemy w obliczu deficytu wody… a dziura ozonowa powiększa się
czy taki będzie Konic świata?? – heh dobre sami się wykończymy, bez wojny
Wysłany: 2006-10-28, 09:48 Re: "ziemia nie da rady"
Asdef napisał/a:
właśnie przeglądałem poranną prasę i zainteresował mnie jeden artykuł na temat nadmiernego zużywania zasobów…
naukowcy bija na alarm, bo jak tak dalej pójdzie złoża naturalne skończą się, bo zużywamy więcej niż ziemia może wyprodukować .
Ludzie produkują więcej dwutlenku węgla, niż zazwyczaj… Z przeliczeń naukowców wynika że ludzie żyją na kredyt o 20% w tym roku co dała nam ziemia -jak tak dalej pójdzie nie będzie lasów, ryb i staniemy w obliczu deficytu wody… a dziura ozonowa powiększa się
czy taki będzie Konic świata?? – heh dobre sami się wykończymy, bez wojny
no a kiedy małby być ten koniec świata? może jak powstanią samochcody na olej rzepakowy to będzie lepiej? a deficyt wody? ciekawe... tak czy inaczej to mogą być obliczenia takie jak kilkadziesiąt lat (a może ponad, nie pamiętam) były w londynie. były one miniej więcej takie, że jeśli ludzie dalej nie będą sprzątać po koniach na ulicy, to za 10 lat warstwa odchodów przykryje londyn? głupie nie? bo technologia się zmienia...
jeśli ludzie dalej nie będą sprzątać po koniach na ulicy, to za 10 lat warstwa odchodów przykryje londyn?
ale zauważ, że odchody się rozkładają, bakterie je zżerają.
Asdef napisał/a:
staniemy w obliczu deficytu wody
To też mi się nie zgadza. Przecież w przyrodzie nic nie ginie. Kiedyś w telewizji zapytali się o ile wzrośnie waga ziemi jeżeli urodzi się np. 100 nowych dzieci (bez znaczenia są liczby)?
Jeżeli korzystamy z wody to ona kiedyś wraca do oceanów (no może troche brudniejsza).
_________________ "Zawsze łatwiej jest zmienić kod, którego jeszcze nie napisałem"
właśnie, że nic nie ginie, ale jeśli nie pobieramy zasobów za dużo – bo jeżeli niszczymy lasy szybciej niż one rosną, zużywamy wodę zanim ona spadnie na ziemie… i się przefiltruje – to na pewno nie wróży dobrze zwierzętom, rośliną – które często regulują faunę i florę
można by wybudować więcej elektrowni wodnych? wykorzystać również siłe wiatru? odpływów? itd. no i elektrownie atomowe [ale do tego potrzeba przeszkolonych ludzi, którzy umieją się tym zająć - żeby nie było ta jak w czarnobylu]
_________________ "Mistrzem jest ten, kto patrząc oczmi na to, co wszyscy widzieli, umie dopatrzeć się piękna w tym, co jest zbyt pospolite, aby być zauważone przez innych (...) Być człowiekiem,a dopiero potem artystą."
Na pewno nie będzie tak źle. Jeśli zasoby faktycznie będą się kończyć, ludzie zaczną masowo stosować alternatywne źródła energii. Zresztą, one już dawno istnieją i spokojnie mogłyby być stosowane, ale jest jeden problem - kasa. Nie chodzi tu wcale o cenę urządzeń czy technologii, ale o koncerny i korporacje, które nie pozwalają rozpowszechnić ekologicznych i wydajnych sposobów pozyskania energii. Przypominają mi się słowa mojego nauczyciela od techniki, który twierdził, że możnaby produkować samochody spalające 1l/100km, ale jaki koncern paliwowy by się na to zgodził?
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum